Zbigniew Kruszyński, Kurator
WAB 2014
Czy jest to pornograficzna opowieść o mężczyźnie szukającym łatwych kontaktów seksualnych? Nie. Czy jest to cyniczna opowieść o samotności? Tak.
Ten skrót chyba najlepiej charakteryzuje kierunek, w jakim zmierza Kruszyński i tematy, które go interesują. Jeśli ktoś szuka dosadnych i ostrych scen seksualnych, to więcej ich znajdzie w debiutanckiej powieści zdecydowanie młodszej od Kruszyńskiego Patrycji Pustkowiak Nocne zwierzęta. Nie ma tu mowy o pornografii, choć seks dla wszystkich postaci jest rodzajem czynności higienicznej, wyłącznie fizycznej, do której trzeba się odpowiednio przygotować i w czasie której odpowiednio pokazać. Ciało kobiece staje się obiektem targu, przedmiotem do podziwiania i użycia. Jednak Kruszyńskiemu chodzi o coś zupełnie innego, seks sam w sobie, choć stanowi sens i cel wszystkich zabiegów jego bohatera, to jedynie sprawa drugorzędna. Ważniejsze są poszukiwania kobiety-obiektu, dogadywanie warunków układu oraz nuda i samotność, które Paweł próbuje zabić logując się na portalach sponsorskich.
Kruszyński pokazuje bowiem szereg sprzecznych pragnień kierujących działaniami bohatera. Paweł chce być sam, niezależny, wolny od odpowiedzialności i nieskrepowany cudzymi żądaniami, a jednocześnie pragnie poczucia intymności, więzi, autentycznego kontaktu. Chce zawrzeć układ – związek powinien być szczery, bez narzucania, otwarty, ale na wyłączność, z sympatią, ale bez matkowania. Paweł godzinami przegląda zdjęcia na tych portalach, czyta notki, szuka prawdy ukrytej za reklamą. Kruszyński szydzi z ról, jakie przyjmują bywalcy tych portali: ona – zawsze dama w tarapatach, z długami, samotna, ale ciągłe atrakcyjna i gotowa na poświęcenie. On – zawsze samiec alfa:
Właściciele, prezesi, zarządcy, inwestorzy. Prężni, dynamiczni, obyci, zajęci. Najzupełniej normalni, tylko w nawale pracy nie wystarcza im czasu na życie rodzinne. Szukają kobiety reprezentacyjnej.
Paweł boi się śmieszności, swojego brzucha wylewającego się ze spodni i łysiny, kobiety jednak ocenia bardzo surowo, ustawia je pod mikroskopem. Interesują go młode dziewczyny, ale − znów − boi się śmieszności, nie chce zostać postacią z powieści Nabokova:
Odrzućmy jednak studentki i kandydatki najmłodsze. Nie żeby miał tu jakieś zahamowania, mężczyźni w pewnym wieku, rzecz smutna i żałosna, tracą zainteresowanie dla swoich rówieśnic i zgrabnie przeskakują o dwa pokolenia. Bał się jednak wstydu przy formalnościach w hotelu, podejrzliwych pytań recepcjonistki, czy córka ma na pewno to samo nazwisko. – Humbert? Dwa razy Humbert?
 Pojawia się tu kilka pytań: czy sponsoring jest zły? Czy można oceniać moralnie układ zawierany przez samodzielnych dorosłych bez przymusu? Zwłaszcza że układ erotyczny jest symetryczny wobec układu ról społecznych: ona może być niezaradna, ale musi być atrakcyjna. On zawsze musi być męski, czyli bogaty i dynamiczny. I ten układ sponsorski u Kruszyńskiego to też odzwierciedlenie sytuacji egzystencjalnej − gry w prawdę i fałsz, poszukiwanie autentyczności. Układ sponsorski opisywany przez Kruszyńskiego jest okrutny w tym sensie, że usuwa z relacji międzyludzkich wszystkie kwestie tzw. życiowe, które zaciemniają obraz i pozostawia tylko samotność. Związek prawdziwy, tzn. niesponsorski sprowadza się do szeregu obciążających obowiązków:
Czego nie musiałem? Doznawać głębszych uczuć? Nie wzdychałem i nie słuchałem westchnień. Najpierw nie cierpiałem rozłąki, a potem oszczędzono mi przeprowadzek, kiedy wreszcie państwo młodzi się zdecydowali zamieszkać razem (…). Nie musiałem poznawać jej rodziców, matka nie patrzyła na mnie sceptycznie.
Drugie pytanie dotyczy zaś granicy samotności i podejmowania odpowiedzialności. Paweł nawiązuje bowiem w końcu układ z maturzystką Martą i próbuje ją w jakiś sposób osłonić przed złem świata, przejmuje za nią odpowiedzialności, łączy cechy ojca, opiekuna i kochanka. Nie zmniejsza to jednak poczucia samotności, pustki, a raczej wydobywa je na wierzch, każe się z nimi skonfrontować. Nie pozwala uciec w zabiegane życie codzienne, co wzmacnia tylko poczucie życiowej porażki.

Samotność i nuda powtórzeń, brak miłości, ciągłe rozczarowanie, seks jako czysta akrobatyka – tak Kruszyński widzi życie. 

Comments

Komentarzy