Dla tych, którzy jeszcze nie potrafią czytać, Bajtlik jest lepszy niż Tuwim. Do tego autora mam szczególny sentyment, bo kolejna już jego książka pozwala mojemu dziecku wejść w rozwojowy zakręt.

Najpierw było Auto – polecam wszystkim nieletnim wielbicielom motoryzacji. Teraz idziemy dalej, bo Jan Bajtlik zrobił Korek: świetną książeczkę składającą się z 25 kart. Na każdej z nich jeden pojazd, więc korek można sobie układać w dowolnej konfiguracji. Najpierw krowa albo peleton, za nimi spychacz, koparka albo taksówka. Później walce, laweta i śmieciarka. Wszystkie rysunki nawiązują zaś do dziecięcych malunków, z lekko rozedrganą kreską, masą kolorów i wyolbrzymieniem niektórych kształtów i części ciała. Nie ma tu żadnego lukru, żadnego disneyowskiego uładzenia, tylko nowoczesna ilustracja.

Bajlitk potrafi połączyć humor dziecięcy z dowcipem tylko dla dorosłych: w taksówce pasażerem jest pies ze stoickim spokojem liżący kość, w radiowozie przysypia tłusty policjant, w awarii koło zmienia Elvis z kudłatą klatką piersiową, kabrioletem jedzie wyfiokowana pańcia z trzema czarnymi pudlami, kierowca spychacza dłubie w nosie, a kierowca karetki gra na telefonie. Cały Korek odnosi się do życia miejskiego, do codziennych, dobrze znanych i oswojonych sytuacji, otwiera jednak pole dla dziecięcej kreatywności. Z tych kart dziecko może tworzyć własne scenki (np. dziura – wypadek – karetka), układać sekwencje pojazdów, opowiadać o tym, co dzieje się na poszczególnych ilustracjach. Bajtlik jest świetny, bo cała treść jego historii zamyka się w obrazku, nie potrzeba tu w ogóle tekstu. Dla tych jednak, którzy chcą nauczyć się czytać, druga strona karty zawiera podpis z podziałem na sylaby, można więc układać inną sekwencję – wyraz z dwoma czy trzema sylabami, wyrazy na daną literę, wyrazy zawierające daną literę i tak w nieskończoność.

Lubię książki wielozadaniowe, wielokrotnego użytku, takie, które choć trochę rosną z dzieckiem. Jeszcze niedawno układaliśmy z Korka zawijańce na dywanie, potem przeszliśmy do fazy fabularnej i wybieraliśmy tylko te, z których można było zrobić historię o straszliwym karambolu. Teraz sprawdzamy jak wyglądają litery, z których składa się słowo-klucz do męskiego świata czyli „laweta”, a jak pisze się „rondo”. Mnóstwo zabawy z takich 25 kart.

Comments

Komentarzy