Retro literatura odcinek 7

Dzisiaj nazwisko, którego z pewnością nie znacie:

Britta Wuttke, Homunkulus z tryptyku

Debiutancka powieść z 1977 roku autorki urodzonej w niemieckiej rodzinie. I o rozliczenie z niemiecką pamięcią, winę za wojnę i sposobami rozmywania winy, krzywdą i nienawiścią z polskiej strony chodzi tutaj właśnie.

Akcja powieści rozpoczyna się, gdy bohaterka ma 6 lat, chciałaby iść do szkoły, bo potrafi już czytać, polski nauczyciel nie dopuszcza jej jednak, bo jest niemieckim dzieckiem. Matka i jej siostry nie wyjaśniają dziewczynce, z jakich powodów tak się dzieje, same żyją ciągle nadzieją wielkiej zmiany, zamienienia Szczecina w wolne miasto – na wzór przedwojennego Gdańska. Nie rozumieją, że przesunięcie granicy było ostateczne. Z pogardą i lekceważeniem odnoszą się do polskiego państwa, ale nienawidzą też tych, którzy wywołali cały ten bałagan. Hitler jest tutaj przedstawiany jak Voldemort w „Harrym Potterze” – „ten, którego imienia się nie wypowiada”.

Dziewczynka zaczyna dorastać i nagle otwierają się przed nią otchłanie hipokryzji, obojętności, podwójnej moralności. Skrajną egoistką nazywa ją ciotka, która w kolejnym zdaniu grozi byłemu mężowi, że będzie przeciągać proces rozwodowy, by go odpowiednio wymęczyć. Bohaterka sama musi wybrać własną drogę między ludźmi, wybrać swój język, kulturę, pamięć – i dość szybko musi bronić ich przed atakami rodziny.

Literatura małych ojczyzn i pogranicza jako nurt objawiła się w polskiej prozie najsilniej w latach 90., ta powieść ją wyprzedza, jest też dużo lepsza niż większość Chwina i Huellego (także poruszających wątki współżycia polsko-niemieckiego, ale w Gdańsku, a nie w Szczecinie). Wuttke udaje się tutaj z wielkim sukcesem narracyjny zabieg ograniczenia wiedzy, wprowadza dziecięcą, stopniowo dorastającą bohaterkę i jej oczami obserwuje świat. Nie ma więc tu przemądrzałego bohatera, narratora o boskiej wiedzy (jak robi Libera w „Madame”). Są ułamki zdań, tajemnicze szepty starszych kobiet, pojedyncze słowa-klucze rzucane w rozmowie – naśladowanie języka mówionego, mowy potocznej pozwala na odtworzenie świadomości postaci. Dzięki temu czytelnik musi się napracować, nie dostaje niczego na tacy – a tak ustawiają swoje opowieści wszyscy wymienieni wyżej męscy autorzy. Britta Wuttke jest od nich dużo lepsza.


Comments

Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *