Tag: niemiec

  • Pamięć cię skrzywdzi

    Włodzimierz Nowak, Niemiec. Wszystkie ucieczki Zygfryda

    Agora 2016
    To kolejna niewygodna reporterska książka Włodzimierza Nowaka, niewygodna chyba nawet bardziej niż Obwód głowy, który o doświadczeniach II wojny światowej opowiadał z niemieckiej perspektywy. Tym razem bohaterem Nowaka jest Zygfryd Kapela, syn Polaka i Niemki, urodzony na Ziemiach Odzyskanych tuż po wojnie, niebieski ptak i niespokojny duch. Wychowywany za pomocą ojcowskiego pasa, karany za każde wspomnienie niemieckich korzeni, marzy tylko o tym, by uciec z beznadziei PRL-u na Zachód. Idzie do wojska, podejmuje pracę pogranicznika tylko po to, by rozpoznać trasy przerzutowe, możliwe drogi ucieczki. Próbuje uciec na południe, przez Austrię, potem do Niemiec. Zatrzymany, postrzelony, aresztowany, wraca do Polski. Podejmuje pracę palacza w pegieerze, zapisuje się do Solidarności, awansuje na przewodniczącego OPZZ w Zielonej Górze. W latach 80., gdy coraz łatwiej wyjechać na Zachód, służby wciąż odmawiają mu paszportu. Kapela godzi się na największe kompromisy moralne, podejmuje współpracę z SB, donosi na swoich kolegów o towarzyszy z Solidarności, licząc, że w końcu wypuszczą go za granicę.

    Nowak, opowiadając o splątanych losach Kapeli, snuje tak naprawdę trzy różne opowieści: o Niemcach pozostałych w Polsce po zakończeniu wojny i o tym, jak traktowali ich Polacy, o dylematach moralnych towarzyszących zaangażowaniu politycznemu lat 70. i 80., o historii opozycji i Solidarności na terenach wiejskich, w pegieerach.

    Ważna jest deklaracja autora:
    Nie lubię pisać o bohaterach, do których nie można się przytulić, poddać ich opowieści jak spokojnej rzece. Tu, przy Kapeli, trzeba ciągle uważać. Ale im bardzie mnie to męczy, tym wyraźniej widzę, że trzeba to opowiedzieć do końca. Że tak należy. 

    Skąd to poczucie obowiązku? Wierności niewygodnej, często skłamanej opowieści osobistej? Bo Polacy są coś winni Niemcom, bo to ich cmentarze zrównywali z ziemią i stawiali na nich magazyny – jak opowiada Kapela o miejscowości Wilenko (przed wojną Zion). Bo należy wreszcie pokazać historię antybohatera, Niemca uwięzionego w Polsce wbrew jego woli, Polaka, uwikłanego w relację władzy i ludu, próbującego wytyczyć własną ścieżkę w ciągle zmieniającej się strefie wpływów. Kapela to jednocześnie postać przeciętna i nieprzeciętna zarazem: słabo wykształcony, obarczony dość wcześnie rodziną, poszukujący jakiejkolwiek pracy, doskonale rozumie sytuację pracowników pegieerów, bo jego światopogląd w niewielkim tylko stopniu odbiega od ich horyzontu. Ale jednocześnie staje się w pewnym momencie ludowym trybunem: szybko zyskuje zaufanie współobywateli, ma łatwość zjednywania sobie ludzi, świetnie przemawia. Nie jest to jednak drugi Wałęsa, bo bardzo szybko ugina się pod naciskiem SB i szeroko opowiada o ludziach Solidarności, z którymi się spotyka. Najważniejszy jest bowiem paszport, możliwość ucieczki z Polski. Korzenie tego pragnienia powrotu do korzeni, „do macierzy” niemieckiej Nowak odkrywa w teście dość późno, Kapelą kieruje nie tylko tęsknota za wymyśloną przez babkę sielankową wspólnotą niemiecką, ale też wielkie poczucie krzywdy, zdrady, która dotknęła jego rodzinę w końca wojny. Matka, zgwałcona przez żołnierzy radzieckich, ledwo przeżyła rok 1945. Ojciec, próbując pomścić krzywdę żony, uwikłał się w zależność od milicji, z której też musiał uciekać, obawiając się zemsty współtowarzyszy. Ich związek – nawiązany w czasie wojny i szalenie niebezpieczny – po wojnie także rodzi szereg problemów. Hildegarda zostaje Helą, Zygfryd zamienia się w Zbigniewa, ojciec zakazuje rodzinie mówić po niemiecku.

    Wydobywszy się z takiego kotła pamięci Zygfryd aktywnie i histerycznie szuka swojego miejsca. W latach 70. Jest hipisem i cinkciarzem, pogranicznikiem i więźniem izolowanym w celi. Nigdzie nie może znaleźć swojego miejsca. Nie ma swoich wyrazistych oglądów, bo ciągle stawia się w pozycji przeciwnika,  lawiruje, kluczy, awansuje i jest brutalnie dymisjonowany.

    Nowak tworzy historię bohatera i zdrajcy, niejednoznaczną, nieprzyjemną, prowokującą. Wybiera człowieka, który nie pasuje do żadnego systemu, do żadnej opcji politycznej. Człowieka, obdarzonego taką biografią, która okazuje się z dzisiejszej perspektywy nieoperacyjna. Na tym właśnie polega doskonałość tego reportażu – polityczna i socjologiczna nieoperacyjność losu Kapeli służy żywiołowi opowieści. Niejasna i trudna do interpretacji biografia Kapeli, jego skłonność do uciekania w dygresje i  koloryzowania podkreśla wszystkie punkty niejednoznaczne polskiej historii. Nie da się go zamknąć w ramach gotowych obrazów pamięci historycznej, co tym samym przekłada się na pewnego rodzaju wolność poznawczą. Czytelnik podąża za Kapelą, może wypracować własną  perspektywę, musi wybrać, czy Kapela to postać tragiczna, do końca wierna sobie i powikłanym losom rodzinnym, pielęgnująca swoją skomplikowaną tożsamość, czy też tchórz, uciekinier, oszust?

     

    Ten tekst ukazał się wcześniej na stronie internetowej Instytutu Książki
  • 10 najlepszych zdań Włodzimierza Nowaka

    10 najlepszych zdań Włodzimierza Nowaka, czyli jak czyta się Niemiec. Wszystkie ucieczki Zygfryda z ołówkiem w ręku:
    1. Siegfred urodził się dwa lata po wojnie. Już wie, że ma złe imię, zakazane przez państwo polskie, tak jak imię Adolf na przykład.
     
    2. Siegi pokazuje Józkowi książkę z kolorowymi obrazkami. Józek pluje na obrazek. Czego, Józek plujesz, przecież to nie Niemiec, tylko Indianin. Winnetou to nie hitlerowiec.
    3. Kapela wcześniej nie zdradzał zachowań buntowniczych, przeciwnie, kiedy uczniowie w ramach zajęć praktycznych zbierali do butelek stonkę ziemniaczaną, zwaną inaczej żukiem z Kolorado, która zrzucona przez amerykańskie samoloty na polski brzeg Bałtyku od dekady niszczy uprawy ziemniaków w całym kraju, Kapela oddawał najwięcej butelek.
     
    4. Chłopcze, jak nie będziesz słuchać, to ci taką opinię wystawię, że nawet do bandy UPA cię nie przyjmą.
    5. Ręka żołnierza cała we krwi. Rozcina mi bagnetem nogawki i wysokie cholewki butów, są przestrzelone, krew wylewa się z buta, bandażują mi nogi, jednak mają ludzkie odruchy.
     
    6. Oczywiście na Węgrzech też kombinowałem, jak by uciec, bo było blisko, ale wiedziałem, że nasza córeczka ma już pierwszą w życiu fuchę, jest zakładnikiem.
     
    7. Boję się państwa polskiego, jak kiedyś ojca swego.
     
    8. Pod oknem siedzi wielki facet i wielkimi rękami skręca długopisy, na stole ma dziewięć pudełek, w każdym coś od przyszłego długopisu: sprężynki, rurki, klipy, pstryki… tyle tych gówienek, że człowiek myli kolejność, i jak to złapać grubymi paluchami, dwadzieścia lat był wybitnym traktorzystą, orał ziemię, skiba piękna jak Miss Polonia kładła się równo na bok (…), teraz mu się ręce trzęsą, grubymi palcami łapie różowe kółeczko, żeby nałożyć na białą rurkę.
     
    9. Utknąłem. Nie chce mi się tego pisać. Nie umiem. Koniec. Straciłem serce do tej historii, do Zygfryda Kapeli. Kiedy zaczynałem, kiedy zaczął mi opowiadać, sądziłem, że zdradził mniej, słabiej, nie tak poważnie.
     
    10. Być może prawdziwy dramat Kapeli nie polega na tym, że zdradził i że ta zdrada go teraz na starość dogoniła i mu dokucza, ale na tym, że nikt jej nie pamięta. Najbardziej zdradę Zygfryda Kapeli pamięta Zygfryd Kapela.
     
    Mój tekst krytyczny o najnowszej książce Włodzimierza Nowaka ukaże się wkrótce na stronie internetowej Instytutu Książki