il. Emilia Dziubak

Kasdepke opowiada zatem mądrą historię o mądrej dziewczynce, która nie poddaje się naciskom starszych, nie godzi się na rolę ładnej panienki, wybiera aktywną zabawę. W gruncie rzeczy A ja nie chcę być księżniczką to książka o definiowaniu wizerunku i roli kobiety. Babcia, domowa despotka (to, że w drugim podziale ról ona właśnie zostaje smokiem ewidentnie o tym świadczy), próbuje wcisnąć Marysię w schemat dziewczynki ładnej, grzecznej i skupionej na ładnych, grzecznych i różowych zabawach. To także zabawna opowieść o nowej definicji męskości, która spełnia się nie w obowiązkach macho rycerza, ale czułego ojca: ojciec jako rycerz nie może uwolnić księżniczki, za każdym razem zostaje pokonany przez smoka. Jego słabość wynika tu jednak z troski: „Może zdejmę zbroję (…). Żebyś nie skaleczyła się w język?” – pyta Marysię-smoka.
Fantastyczne są też ilustracje Emilii Dziubak, której prace bardzo lubię. To ona właśnie ilustrowała dwie książki, o jakich już pisałam – Proszę mnie przytulić i Uśmiech dla żabki Piotra Wechterowicza. Dziubak opowiada tę historię w dwóch wątkach: raz rysuje Marysię w stroju smoka z uroczym, dyndającym jej nad czołem pyskiem, a raz to, jak Marysia postrzega siebie – czyli smoka-giganta ziejącego ogniem, ledwo mieszącego się w domowym salonie.







