Tag: Agnieszka-Lewandowska-Kąkol

  • Solidarność jest rodzaju męskiego

    Solidarność jest rodzaju męskiego

    Ponieważ szczerze nie znoszę serii o „dziewczynach…”, to wzięłam wreszcie na warsztat dwa tytuły. Podaję tutaj tylko mały fragment, całość teksty ma ponad 20 tys. znaków:

    „Dziewczyny z Solidarności” Anny Herbich i „Dziewczyny z konspiry” Agnieszki Lewandowskiej-Kąkol oparte są w gruncie rzeczy na świadomym przeoczeniu, na reprodukowaniu i popularyzowaniu męskiej perspektywy. Obiecują opowieść o bohaterkach, o kobiecym zaangażowaniu, a więc herstorię, jakąś feminocentryczną wersję dziejów. Tymczasem powtarzają narrację ustaloną przez macho-historię, w której kobiety mogły co najwyżej robić kanapki strajkującym robotnikom.

    Herbich i Lewandowska-Kąkol są producentkami pamięci: pamięci niby kobiecej, ale podlanej sosem tradycji, w której ruch kobiecy jest ograniczony i możliwy tylko w takim zakresie, jaki się Bogu i mężowi podoba. Jest to więc – jak widać dzisiaj wyraźnie – pamięć miła państwu i lansowanemu przez nie modelowi przeszłości oraz rodziny.

    Całość tekstu dostępna na stronie „Nowej Dekady Krakowskiej”:

    http://nowadekada.pl/nowa-dekada-literacka/numery-biezace/

  • Solidarność i istoty rodzinne

    Solidarność i istoty rodzinne

    Wiem, że dzisiaj świętujemy rocznicę. Ale im więcej czytam o historii PRL-u, im więcej reporterskich tekstów, tym mniej to święto wydaje mi się radosne (z innych powodów niż podaje TVP).

    To właśnie wtedy umacnia się mit kobiety jako „istoty rodzinnej”. To działacze Solidarności w ciągu kilku lat po objęciu władzy uznają, że wyjście poza kobiece obowiązki domowe to dowód na przemoc systemu. Kobieta zaś musi dokonać wyboru, nie może bowiem – jak mężczyzna – mieć rodziny i działać w opozycji – tak pokazują dzisiaj serie portretów „dziewczyn”:
    „Miała wyrzuty sumienia, że zaniedbuje rodzinę”.
    „Po wyjściu z więzienia na kilka lat Elżbieta zawiesiła działalność. Urodziła trzecie dziecko i całkowicie poświęciła się rodzinie i pracy zawodowej”.
    „Do pełnego zaangażowania się w Solidarność nie było powrotu. Miałam dwójkę małych dzieci i obowiązki matki”.
    „Z założenia najbardziej aktywne były starsze kobiety, te, które już odchowały dzieci i których ewentualne uwięzienie nie było tak groźne, jak tych, na które czekały w domu pociechy”.

    Na zdjęciu dwie potwornie złe książki i jedna dobra, stanowiąca wyjątek – Ewy Kondratowicz.