Colette, Czyste, nieczyste
W.A.B 2009


Czyste, nieczyste  nie pasuje do pozycji ukazujących się w Polsce – opowiada o życiu erotycznym w Paryżu początku XX wieku, i jeszcze skupia się na filozofii płci i opowiada szeroko o homoseksualizmie, automatycznie więc zwraca się do niewielkiego kręgu odbiorców.
 
Colette napisała tę książkę w latach 30., wywołała ona dwukrotnie wielki skandal – po raz pierwszy, gdy opublikowano tekst w roku 1932 pod tytułem Te rozkosze… (przy czym dla autorki najważniejszą częścią tytułu był ów wiele mówiący wielokropek, przemilczenie, ale zarazem wyraźne wskazanie pewnego tabu) – przyczyną społecznego poruszenia był fakt, że znana pisarka i aktorka opisała wiele osób z bohemy artystycznej Paryża. Szokował także sposób ujęcia tematu: problem zmysłowości został tu bowiem przedstawiony w konwencji serio, przy użyciu wysokiego stylu. Czyste, nieczyste to analiza ludzkiej zmysłowości w kontekście duchowym i filozoficznym, a nie seksualnym. Colette, daleka od literackiej pornografii, wpisuje się w nurt écriture intime, zapoczątkowany przez Rousseau i Chateaubrianda. Po raz pierwszy więc w literaturze XX wieku kobieta sięgnęła po temat seksu i opracowała go w nurcie literatury wysokiej, a nie bulwarowej. Nowy skandal wybuchł w roku 1941, gdy powieść ukazała się po raz drugi, tym razem pod używanym dziś tytułem. Paryż w tym okresie żył problemami wojny, targały nim walki pomiędzy ruchem oporu i kolaborantami, Colette zaś manewrowała między nimi, pragnąc zachować artystyczną niezależność. Nigdy nie opowiedziała się wyraźnie po żadnej ze stron, choć opublikowała parę tekstów w czasopismach kolaborujących z Niemcami. Jej powojenni biografowie uważają jednak, że gotowość do ustępstw na rzecz sprawujących władzę wynikała z faktu, iż mąż Colette, Maurice Goudeket, był Żydem, i tylko dzięki sławie pisarki udało się go uwolnić z obozu internowania. Publikację „pornograficznej” i „perwersyjnej” książki Colette w czasie wojny, uznano za akt zdrady, przejaw bezmyślności i braku współczucia dla walczących za ojczyznę i próbę rozmywania zagrożonej kultury.

Do rąk polskiego czytelnika Czyste, nieczyste trafia prawie osiemdziesiąt lat od swego powstania. Choć przedstawione w tekście tezy straciły dawno swą świeżość i odkrywczość, choć wydają się często – jak pisze Maria Janion w swoim wstępie – archaiczne, ciągle aktualny pozostał język, jakim Colette pisze o zmysłowości. Można patrzeć na jej książkę przez pryzmat skandalu: widzieć w autorce bywalczynię palarni opium i lesbijkę. Jednak ta perspektywa, poza tym, że ograniczająca, okazuje się również przestarzała. Colette należy bowiem współcześnie do grona najbardziej szanowanych autorek literatury francuskiej. Stawiana jest na równi z Simone de Beauvoir i Marguerite Duras, uznana za jedną z matek feminizmu[*] (Kristeva w III t. Le Génie feminin). Oczywiście, istotna jest tu jej aura gorszycielki, jednej z propagatorek światopoglądu modernistycznego w lewobrzeżnym Paryżu, ale czyta się jej biografię i teksty jako spójny projekt dojrzewania kobiecego.
 
Pierwotnie książka nosiła tytuł Te rozkosze… − to był fragment zdania, które sama autorka wyłowiła ze swojego tekstu. Zdanie to brzmiało: Te rozkosze, które tak lekko nazywa się fizycznymi. Colette kładzie nacisk na pogoń za rozkoszą, wskazuje – to było coś nowego w literaturze lat 30. – że seksualność człowieka nie jest sferą wąską i zamkniętą, ograniczoną do pewnych tylko godzin i sytuacji, lecz że rozciąga się ona na całe życie i dominuje w każdej sferze. Dążenie do zaspokojenia seksualnego i kult zmysłowości dla przedstawionych przez nią postaci zawsze są czymś więcej niż łóżkową przygodą.
 
Drugi tytuł powieści: Czyste, nieczyste – odwołuje się do porządku symbolicznego. Tytułowa para opozycji wywodzi się z założenia, że istnieje jakiś homogeniczny stan początkowy, który został zaburzony przez rozdarcie czy oddzielenie. Czyste jest to, co krystaliczne, przezroczyste, jednorodne. Nieczyste zaś powstaje na drodze mieszania, wprowadzania elementów obcych. Nieczyste jest to, co brudne, ale też mnogie, wielorakie, zróżnicowane. Podział ten odnieść można do definiowanej przez Colette zmysłowości, przy czym nie waloryzuje ona obu tych binarnych przeciwieństw, w ramach jej dekadenckiego światopoglądu nieczyste jest równie wartościowe jak wszystko to, co czyste. Dla autorki homoseksualizm to przejaw czystości, łączą się w nim bowiem elementy bliźniacze. Homoseksualizm wyrasta, według niej, z podobieństwa, pragnienia znalezienia swojego odbicia, bliźniaczego ciała. Dlatego to właśnie w Czyste, nieczyste prawdziwe uczucie pozbawione gry i barier możliwe jest tylko między kobietami: 
 
Uczucie wstydu, które oddala kochanków w chwilach odpoczynku, toalety czy choroby niezmiernie rzadko wkracza między dwa bliźniacze ciała, podobnie cierpiące, skazane na te same zabiegi (…). Kobieta zachwyca się i rozczula, jak bardzo podobna jest do ukochanej istoty, potrafi jej także współczuć… Jakież cuda mogą zdziałać słabość i intymne poznanie! Żyjąc ze sobą, dwie kobiety potrafią nareszcie odkryć, iż źródłem ich wzajemnych skłonności nie jest zmysłowość – nigdy nie bywa zmysłowość.

Nieczystość zaś to domena miłości heteroseksualnej, jej sensem jest właśnie różnica, zderzenie elementów obcych, sprzecznych, wrogich. Colette jako pierwsza odwraca ustalony w tradycji porządek i stawia kobietę w pozycji podmiotu, a z mężczyzny czyni przedmiot pożądania, ofiarę zmysłowości. Charlotte – jedna z bohaterek – to postać zapożyczona z literatury modernistycznej końca XIX wieku, postać, której charakterystyka bazuje na wizerunku kobiety‑modliszki. Colette, przed laty autorka opowieści o dorastającej panience, snuje tu historię dojrzałej kobiety wychowującej młodego kochanka, kobiety zakochanej i jednocześnie świadomej wszystkich ograniczeń tej miłości. Romans, krótkotrwały i burzliwy, daje kobiecie poczucie dominacji i władzy, którego nie może zdobyć w domu. Charlotte manipuluje zakochanym w niej młodzieńcem, ale jednocześnie czeka na niego z tęsknotą, wie, że jest niepohamowany i porywczy, ale jednocześnie podporządkowuje się gwałtowności jego popędu, bo to jedyne dostępne jej silne uczucie. Zmysłowość w jej przypadku jest więc sposobem na oderwanie się od ograniczeń życia mieszczańskiego, na sekretne i pozorne wyzwolenie z krępujących zasad.

Janion twierdzi, że Colette zbytnio skupiła się na wydobywaniu męskich cech w postawie lesbijek. Wydaje się jednak, że uwaga autorki skupiona na maskulinizacji kobiet nie wynika jedynie z pragnienia opisania ich dążenia do osiągnięcia męskości, lecz także z potrzeb estetycznych. Colette to nieodrodne dziecko modernistycznej mody, córka Baudelaire’a, widząca konieczność przezwyciężenia natury przez kulturę. Tę konieczność stylizowania siebie i swojego otoczenia w każdej sytuacji widać wyraźnie w Czystym, nieczystym. Obiektem pożądania nie jest dla Colette nigdy ciało jako takie, ciało męskie czy żeńskie, lecz zawsze ciało przebrane, ustrojone, ciało podporządkowana kulturze. Zmysłowość staje się dla narratorki Czystego, nieczystego taką samą formą dekadenckiego kultywowania życia, jaką jest obcowanie ze sztuką. Każda forma ludzkiego doświadczenia musi zostać poddana refleksji, naturalne stają się więc rozważania o życiu seksualnym, rozkoszy czy braku spełnienia.


[*] Colette zadebiutowała bowiem w wieku 27 lat powieścią Klaudyna w szkole, którą napisała pod nazwiskiem swego pierwszego męża Willy’ego, Henry’ego Gauthier‑Villarsa. Willy podpisał za nią umowę z wydawcą i otrzymywał wszystkie zyski ze sprzedaży. Dopiero po opublikowaniu kolejnych trzech części przygód Klaudyny publiczność dowiedziała się, kto jest ich autorem. Colette pracowała później jako mim i aktorka, była żoną Henry’ego de Jouvenela, zaangażowanego politycznie redaktora dziennika „Matin”; miała romans z markizą Mathilde de Morny, nazywaną w środowisku Missy. W roku 1936 Colette otrzymała Legię Honorową. W 1945 powołano ją do jury nagrody Goncourtów, a później została przewodniczącą kapituły tej nagrody. Zmarła w 1954 roku, została pochowana przez państwo ze wszystkimi honorami, lecz Kościół odmówił jej pochówku w poświęconej ziemi, argumentując, że była kobietą dwukrotnie rozwiedzioną.

Comments

Komentarzy