Justyna Bargielska, Obsoletki

Czarne 2011

Obsoletki to uniwersalna opowieść o miłości, o z pozoru bezsensownym i nielogicznym ryzyku związanym z powołaniem dziecka na świat, o stracie, jaka wiąże się z jego śmiercią.
Bargielska wykonała tu gigantyczną pracę − swoje cierpienie poddaje tu bowiem niesamowitemu rygorowi, przytłumia własny ból, a oddaje głos innym kobietom. W ten sposób udaje jej się stworzyć przejmujący obraz straty, a takie przedstawienie sugeruje czytelnikowi w maksymalnie wiarygodny sposób to doznanie.
Świat wykreowany w tych krótkich formach jest przepojony świadomością śmierci, jakiegoś egzystencjalnego zagrożenia nawet wtedy, gdy autorka pisze o codziennym życiu:
Napisałyśmy długą listę zakupów. Soczek, ciasteczka, paróweczki i drugą listę, kogo kochamy. Ale nie lubię tak pisać, żeby nikt nie umarł, w drugim oknie na szybko wyjaśniam śmierć na przykładzie balonika.  

W Obsoletkach trzeba zmierzyć się z dwoma rodzajami niewypowiadalności:  teoretycznoliteracką oraz psychologiczną: nieprzekładalnością doświadczenia jako takiego na język oraz z niemożnością przedstawienia tego konkretnego doświadczenia śmierci dziecka w łonie komuś, kto tego sam nie przeżył. Analizy jej książki łapią więc zawsze marginesy: czytamy zatem o społecznej niezgodzie na żałobę matki, braku elementarnego współczucia, śledzimy rozważania o znaczeniu tytułu, formie literackiej, o odwołaniach do feministycznego nurtu w literaturze, o nawiązaniach językowych, o tradycyjnych sposobach opowiadania o śmierci.

Bargielska jest niezwykle obrazowa właśnie dzięki temu oporowi materii.  Pisze tak, jakby odrzuciła kulturowe normy. Trzyma sama siebie w garści, ale jednocześnie ignoruje tradycję narzucającą pewien schemat przedstawienia. I właśnie z łamania norm – kulturowych, językowych, stylistycznych wysnuwa swoją opowieść. 

Wobec takiej książki krytyk staje bowiem bezradny − nie można przecież zmierzyć się z cudzym cierpieniem (poza tym Bargielska nie pisze, żeby zdobyć nasze współczucie, Obsoletki skrajnie egocentryczne, skierowane do wewnątrz, autorki nie obchodzą w gruncie rzeczy reakcje otoczenia).



Comments

Komentarzy