Co się dzieje w głowie dziewczynki, która zamienia się w dziewczynę? Jak oddać w tekście niepokój dorastania? Jak pokazać budzące się pragnienia, odczuwane przez ciało, ale niezrozumiałe jeszcze dla świadomości? Czy w dobie dyskusji o seksualizacji dzieci taki temat literacki nie jest dla autorki samobójstwem?

Agnieszka Wolny-Hamkało, Lato Adeli

Ilustracje Agnieszka Kożuchowska

Wydawnictwo Hokus-Pokus 2019

Agnieszka Wolny Hamkało powraca tutaj do swoich bohaterów z Nikt nas nie upomni, trochę jednak starszych. I to robi właśnie dużą różnicę: bo Adela nie jest już małą dziewczynką, zamienia się powoli i stopniowo w kobietę. Tylko że jeszcze nią nie jest – pozostaje między dwoma wzorcami zachowania, myślenia, pomiędzy dwoma kształtami ciała. Wydaje mi się, że Adela przypomina trochę gombrowiczowski ideał – człowieka w stanie czystym, takiego, którego nie da się właśnie zamknąć w żadnej formie. Adela to nie jest już Pacholę, ale nie jest też jeszcze młoda panienka, jak Zosia, którą można by było namówić na ciążę pozamałżeńską. Forma dopadnie jednak dziewczynkę, Adela dorośnie i wejdzie w dość nieciekawą społecznie rolę dziewczyny-panny-pannicy.

Chodzi tylko o czas, ale ten Wolny-Hamkało rozgrywa po mistrzowsku, umieszcza akcję latem, tuż po zakończeniu szkoły, gdy dni ciągną się w nieskończoność i trzeba je jakoś wypełnić. Adela z chłopakami, Julkiem i Frankiem, spędza czas bez kontroli rodziców. Trochę kręcą się po mieście, a trochę kręcą filmiki w domu, każą się Adeli rozebrać i obkładają ją żelkami: dzieciństwo miesza się z dorosłością, niewinna zabawa z wyrachowaną perwersją, golizna jest przecież atrakcyjna, wiedzą to nawet małoletni. Dzieci snują się po sklepach (w zoologicznym Adela wyobraża sobie sąsiada jako węża), po chaszczach nad brzegiem rzeki, koło drogi szybkiego ruchu, wychodzą z psami, zamawiają kebaby. Próbują znaleźć sobie zajęcie, choć skazane są na życie na zamkniętym, grodzonym osiedlu. Dla Adeli to osiedle stopniowo staje się sceną, na której występuje, gdy wyprowadza psa, albo wynosi śmieci. Zaczyna odczuwać wzrok innych, ale na razie czuje się divą, dla której ta scena została ufundowana, nie czuje się śledzonym, spętanym przez spojrzenia kopciuszkiem.

Cała ta cienka książka przesycona jest zarazem nastrojem gorącego, wlokącego się lata i podskórnym, niewyczuwalnym dla młodszego czytelnika niepokojem. Wysoki poziom tej prozy ujawnia się właśnie w niejednoznaczności źródeł niepokoju: czy dorosłego martwi ta budząca się stopniowo seksualność? Rodzaj gry w spojrzenia, którą Adela prowadzi (ze swojej stronie kompletnie niewinnie) z dorosłym sąsiadem (domyślamy się, że jego spojrzeniu daleko do niewinności)? A może chodzi o odczuwane przez kobiety współczucie, antycypujące pułapkę ciała i płci, w którą Adela wkroczy lada moment, gdy skończy się lato? Taki rodzaj smutku, że oto kończy się epoka niewinności i wolności, a nadchodzi dojrzałość seksualna i związane z nią kłopoty, uprzedzenia, sankcje? I wreszcie trzeci mój pomysł na źródło niepokoju w Lecie Adeli: otóż obserwujemy tu wciąż dziewczynkę poruszającą się poza jakąkolwiek opieką ze strony dorosłych. Jej fizyczność, seksualność kształtuje się tu bez żadnej kontroli, autorka odsłania ją migawkowo przed oczyma czytających, po czym ukrywa ją i znów wrzuca Adelę w dzieciństwo. Ale dziewczynka jest wciąż sama, jej rodzice przesypiają całe dnie, bo pracują na nocą zmianę. Dlatego Adela jest jednocześnie samotna i samodzielna, porzucona i wyzwolona. Wolny-Hamkało nie wykorzystuje jednego z tradycyjnych schematów fabularnych powieści dla młodzieży, czyli relacji matki i córki. Tu widzimy tylko córkę, młodą dzikuskę z głową napełnioną dziwacznymi marzeniami o scenach, palmach, szejkach i basenach z niebieskim dnem. Nie pojawia się żadna dorosła postać, która udzieliłaby jej pouczenia, wygłosiłaby jakąś prostującą pogadankę umoralniającą, kazała strzec mężczyzn. Nie ma dorosłej kobiety-wzoru do naśladowania, jeśli pojawiają się tu dorośli, to raczej kilku dorosłych facetów, na których Adela ćwiczy bycie kobietą.

Kompozycyjnie Lato Adeli jest tak zrobione, żeby mogli je czytać i dorośli, i dzieci: to, co z perspektywy dorosłych wydaje się niepokojące i seksualne, dla dzieci jest niewidzialne, pozostaje w sferze domysłu, projekcji, dopowiadania dalszego ciągu. Dziecko nie czyta metafor zrozumiałych dla dorosłych. Dla dzieci to jest historia o leniwej kanikule, nudzie, łażeniu po chaszczach i snuciu się po świecie. Na takiej właśnie osi rysuje się kolejna gra z czasem – dorosły bowiem nie ma dostępu do trybu lektury nie-dorosłego, dziecko nie przeczyta tej książki w taki sposób jak rodzic.

Wolny-Hamkało świetnie wygrywa blokadę czasu i zmianę świadomości: czytelnik dorosły wie, co czeka Adelę, ale jednocześnie nie ma dostępu do takiego tryby lektury, jaki właściwy jest dziecku, bo wiedza kosztowała go utratę niewinności. W jakiś przewrotny sposób Lato Adeli staje się tu opowieścią o kosztach poznania, o cenie, jaką trzeba zapłacić za stanie się dorosłym.

Zdjęcie: Kong Jun on Unsplash

Comments

Komentarzy