Paweł Goźliński, Jul
Czarne 2010
Akcja powieści rozgrywa się w Paryżu w 1845 roku, jej głównymi bohaterami są zaś polscy emigranci – przedstawieni jednak zupełnie inaczej niż w historycznej legendzie. Nie ma tu mowy o polemikach między stronnictwami politycznymi, nad całym polskim światkiem unosi się duch rozpaczy, biedy, syfilisu i hazardu.
Goźliński łączy w swoim tekście cechy powieści historycznej i kryminału, przy czym intryga kryminalna – poszukiwanie mordercy w okrutny sposób pozbawiającego życia ludzi powiązanych z wieszczami narodowymi – stanowi tu nie tylko wątek główny, ale też sposób na unowocześnienie obrazu przeszłości. Świat Jula, choć zanurzony w tradycji Eugeniusza Sue i Honore Balzaka,  jest na wskroś współczesny, ponieważ przemoc, jaką przedstawia autor, nie ma nic wspólnego z XIX-wiekiem.
Z jednej strony autor polemizuje z mitami narodowymi, złotą legendą emigracji, która wypracowała nowoczesny światopogląd polski, podtrzymywała wzory patriotyczne, z drugiej zaś przedstawia społeczne i psychologiczne tło formowania się tej legendy. Goźlinski kreuje postacie tak, by pokazać, że zna cały kanon literatury o emigracji XIX-wiecznej, wszystkie eseje Brandysa, Zawieyskiego, opracowania historyczne, korespondencję z epoki. Jednocześnie jednak świadomie odcina się od tej tradycji przedstawiania, która skupiała się na ewolucji światopoglądu, a rzadko przywoływała złe warunki życia. Jego Paryż emigracyjny to miasto zła, brudu i zepsucia, narkotyków i tajnej policji, w którym Polacy nie są wcale niewinnymi ofiarami.
Główny bohater – Adam Podhorecki to ironiczne nawiązanie do postaci detektywa z klasycznego kryminału, zmęczonego życiem, pomieszkującego z kobietą o bogatej przeszłości, traktującego poszukiwanie mordercy w kategoriach osobistej misji. Jednakże Goźliński w tej postaci wyjaskrawia też „polski los”: Podhorecki walczył w powstaniu listopadowym, uczestniczył w wyprawie Zaliwskiego, napadnięty przez chłopów, został ukrzyżowany. Goźliński niby gra tu z mitami, odbrązawia je, odwraca historię na nice, ale zarazem umacnia je w przedziwnym „anty-wizerunku”: pokazuje ludzi zniszczonych fizycznie, zdegenerowanych moralnie, pogrążających się w grzechu i przestępstwie, ale właśnie z powodu zdrady, odejścia od ideałów własnej młodości, rozczarowania ideałami i  zanurzenia w politycznych sporach.
Siłą powieści Goźlińskiego jest jego sposób przedstawiania i język – niezwykle nowoczesny, obrazowy, reporterski, daleki od klasycznej, rozlewnej frazy XIX-wiecznej. Goźliński nie udaje, że przedstawia prawdziwą historię, on wprost mówi nam, że ją konstruuje.
                                   
                                                                      

Comments

Komentarzy