Wśród wielu, bardzo wielu książek tej wiosny, jest kilka, na które czekam z prawdziwą niecierpliwością.

  1. Julian Barnes, Pedant w kuchni, przekł. Agnieszka Lewandowska-Rodak, Świat Książki.

Nie znoszę sytuacji, gdy specjalista w jednej dziedzinie nagle ukazuje nam się jako nieprofesjonalny hobbysta w dziedzinie innej. Zawsze wtedy ujawnia się oblicze klauna, szurniętego zapalonego amatora, który profanuje reguły sztuki. Tymczasem jednak Barnes ma u mnie olbrzymi kredyt zaufania, jego styl jest zaś tak ironiczny, że poniesie skołowanego czytelnika przez meandry kuchni i gotowania. Na razie tylko jedno zdanie z materiałów prasowych:

Jak z seksem, polityką i religią, tak i z gotowaniem: kiedy sam zacząłem badać temat, było już za późno, żeby zwrócić się do rodziców.

  1. Mikołaj Grynberg, Rejwach, Wydawnictwo Nisza

Autor wybitnej książki non-fiction, zatytułowanej Oskarżam Auschwitz, tym razem ukazuje nam się jako twórca fabuł, 30 opowieści o losie Żydów we współczesnej Polsce. Nie jest są to, jak znamy Grynberga, opowieści ani optymistyczne, ani wesołe, bo część jego bohaterów neguje swoją tożsamość, część ją ukrywa, część opowiada antysemickie żarty. Pamięć drugiego i trzeciego pokolenia powraca u niego w całkowicie nowych formach, Grynberg przyzwyczaił nas już do tego, że mówi rzeczy, których wolelibyśmy nie słyszeć, pokazuje, że pamięć żydowska wciąż może zaskakiwać.

  1. Stefan Hertmans, Głośniej niż śnieg, przekł. Alicja Oczko, Marginesy

To powieść o współczesnym terroryzmie, atakach na Paryż i Rzym. Wiem, że nikt z Państwa nie chce sięgać po powieść w chwili, gdy czytamy o tym na co dzień w prasie. Hertmans to jednak autor tak wybitnej historii o I wojnie światowej, że kupuję w ciemno każdą jego opowieść. Jego Wojna i terpentyna to nie tylko fantastyczna, wielowymiarowa powieść, to także dowód na to, że autor potrafi wziąć na warsztat temat znany, oklepany i ustawić go w zupełnie nowy sposób. Czekam więc na premierę.

  1. Hanna Krall, Fantom bólu, Wydawnictwo Literackie

Moja najukochańsza autorka w jednym tomie – co za pytanie! Kto z Państwa nie lubi jednak myśleć, rozgryzać pojedynczych mistrzowskich zdań, zachwycać się umiejętnością opowiadania o postaciach historycznych jakby były szarymi ludźmi i o szarych ludziach jakby były postaciami wybitnymi – nie musi czytać.

  1. Małgorzata Łukasiewicz, Pięć razy o przekładzie, Karakter

Eseje jednej z najwybitniejszych współczesnych tłumaczek. Choć powinnam zacząć tę notę inaczej, bo w sumie nie bardzo obchodzi mnie, co Małgorzata Łukasiewicz ma do powiedzenia o przekładzie samym. Interesuje mnie, co ma do powiedzenia o świecie, o literaturze, o kondycji współczesnej inteligencji i intelektualistów – a to właśnie znaleźć można w jej książce.

  1. Andrej Płatonow, Dół, przekł. Adam Pomorski, Czarne

Na studiach jeszcze czytałam tę powieść wydaną w przekładzie Andrzeja Drawicza pod tytułem Wykop. Adam Pomorski przełożył ją na nowo i zatytułował Dół. Dawno już w Polsce nie opublikowano przekładu książki tak ważnej, genialnej w swej formie i oglądzie świata. Płatonow to autor widomo, skazany na niebyt polityczny prze Stalina. Jego książki przez lata funkcjonowały w odpisach, kopiach, nielegalnych drukach. Świetnie, że wreszcie trafi na półki.

  1. Wszystko jak chcesz. O miłości Jarosława Iwaszkiewicza i Jerzego Błeszyńskiego, Wilk i Król Oficyna Wydawnicza, oprac. Anna Król.

Iwaszkiewicz, popularny od kilku lat bohater biografii, także tej pióra Anny Król, w tym zbiorze sam zabiera głos – widzimy jego listy miłosne, adresowane do Błeszyńskiego – młodziutkiego inżyniera, chorego na gruźlicę chłopaczka. Uczucie rozpaczliwe, wbrew wszystkiemu. To byłby straszny kicz, gdyby to nie była prawda.

 

Comments

Komentarzy